Ryzyko samobójcze

Czym innym jest samobójstwo, czy (poważna) próba samobójcza, a czym innym myśli samobójcze. Tych ostatnich boimy się najbardziej, ustawodawca zaostrzył nawet powody przyjęcia bez zgody do szpitala psychiatrycznego dla osób z owymi myślami. Ale...
Zastanówmy się, ilu z nas miało choć przez pewien czas w życiu myśli o tym, by nie żyć? Szczególnie w trudnych sytuacjach życiowych. - Nie planujemy wtedy samobójstwa, nie idziemy na przysłowiowy strych ze sznurkiem w dłoni. - Znam i takich, którzy mają przez pół życia myśli samobójcze, a nie podejmują żadnych prób, by swoje życie skrócić. - Biologia każe nam żyć, nie tak łatwo pokonać pierwotne instynkty.
Są jednak osoby z podwyższonym ryzykiem popełnienia samobójstwa. To ci, którzy już wcześniej podejmowali takie próby, osoby pod wpływem alkoholu i innych środków psychoaktywnych. Najniebezpieczniejszą grupa, to ci ostatni, oraz pacjenci z objawami psychotycznymi. – Nie należy więc bagatelizować gróźb osób pijanych, że się zabiją. – Może bezpieczniej wezwać policję i sprawić, by trudny okres spędzili w Izbie Wytrzeźwień, niż później całe życie wyrzucać sobie cudzą śmierć?
Podobnie osoby w nawrocie choroby psychicznej, w przypadku deklarowania myśli samobójczych, powinny się znaleźć w szpitalu psychiatrycznym. – Złudą jest, że taką osobę można „przypilnować”. – Pamiętam pacjenta, który zdążył się skutecznie powiesić, gdy jego żona dzwoniła do mnie z prośbą o pomoc, rozmowa nie trwała dłużej, niż 3 minuty.
Nie demonizujmy myśli samobójczych, jednak należy w ich przypadku zachować uwagę i wrażliwość. – W przypadku wątpliwości, zawsze można skonsultować się z psychiatrą, by podjąć jakieś działanie.